poniedziałek, 12 października 2020

TATRY 2020 cz.2

 Dzień 4 ( 4 września, piątek).

Fantastyczny poranek, świt w przepięknych okolicznościach przyrody, cudowne widoki, delektowaliśmy się tym czasem nieśpiesznie robiąc kawę i śniadanie. 


 

Na ten dzień nie mieliśmy zbyt ambitnych planów bo na sobotę zaplanowany był Gerlach, nie chcieliśmy się więc przemęczyć, wybór padł na Nosal, jedną z najpopularniejszych nie za wysokich gór, a że nie byłam dotychczas to czas było nadrobić ten niewybaczalny błąd.

Podjechaliśmy do Zakopanego, zostawiliśmy samochód, na szlak weszliśmy od Doliny Olczyskiej, przeszliśmy do Polany Olczyskiej, potem żółtym szlakiem, dalej zielonym na Nosal i zejście zielonym w stronę Zakopanego. 














Na nocleg wróciliśmy na polankę za Jurgowem.


Dzień 5 ( 5 września, sobota).

To był najważniejszy dzień tej wycieczki - wejście na Gerlach, na szczęście pogoda zapowiadała się bardzo dobrze.

Byliśmy umówieni z przewodniczką w Podspadach wcześnie rano, to od naszego miejsca noclegu z 5 minut drogi samochodem, i tak obudziliśmy się dużo wcześniej niż było to konieczne - cóż jednak emocje, czy wszystko się uda, czy damy radę, czy pogoda się sprawdzi.

Pamiętna Chata Murań, gdzie lata temu stała na ladzie wielka butla z wielkim korzeniem, z jakąś nalewką, gdzie kiedyś dawno temu napiliśmy się okrutnie z drwalem Frankiem.


Zostawiliśmy nasze auto w Podspadach, dalej pojechaliśmy razem z przewodniczką. W miejscowości Smokowiec wypożyczyliśmy rowery ze wspomaganiem elektrycznym, którymi dojechaliśmy do Śląskiego Domu, dalej ruszyliśmy szlakiem Doliną Wielicką.


Zaraz za wodospadem opuściliśmy znakowany szlak i podeszliśmy pod Wielicką Próbę, tutaj przystanek na kanapki, krótki instruktaż użycia sprzętu, ubieramy uprzęże i w górę. 

Narzucone tempo jak dla mnie nie było komfortowe, no ale to jest jednak kawał góry do przejścia, gdybym szła w swoim tempie to pewnie zeszło by do zmroku.










Zejście Batyżowiecką Próbą momentami było dla mnie problematyczne, no ale trzeba było dać radę.








Batyżowiecki Staw.



I znów powrót do Śląskiego Domu, zjazd rowerami.


piątek, 2 października 2020

TATRY 2020 cz.1

 Dzień 1 ( 1 września, wtorek).

Wyjechaliśmy późno po południu, jak zwykle przed wyjazdem nerwy i tysiąc spraw do załatwienia. Zależało mi aby jednak choćby ruszyć z domu, aby wreszcie zacząć ten urlop. Zrobiliśmy zakupy w Auchan, zatankowaliśmy do pełna bo tam zawsze paliwo najtańsze i A1 na południe. Nie mieliśmy wyznaczonego celu na ten dzień, i tak mogliśmy spać w busie gdziekolwiek. Do wieczora dojechaliśmy w okolice Włocławka, nocowaliśmy na parkingu przy autostradzie. Parking miał duże, czyste toalety oraz prysznice (bezpłatne). Padał deszcz, w busie było miło i przytulnie, szybko zasnęłam przy miarowym stukaniu kropli o blaszak (bus jest jeszcze nie docieplony i nie wygłuszony). 

Zdjęcie zrobione rano na parkingu gdzie nocowaliśmy.


Dzień 2 ( 2 września, środa).

Rano nadal padało, po kawie i śniadaniu (zrobionym w busie) ruszyliśmy dalej, z czasem zaczęło się robić cieplej i słoneczniej. Większość dnia minęła nam w podróży z przerwą na obiad (żurek i pierogi) i jeszcze ostatnie zakupy. W planie było znalezienie noclegu gdzieś na uboczu, blisko gór, tak aby był też dobrą bazą wypadową na Słowację. Znaleźliśmy idealne miejsce za Jurgowem, tuz przed granicą, polanka otoczona lasem, blisko rzeka (Jaworowy Potok, dopływ Białki) aby nabrać wody do mycia. Jak widać nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł, biały campervan towarzyszył nam jeszcze przez kilka nocy.


Jaworowy Potok


Jaworowy Potok

Dzień 3 ( 3 września, czwartek).

Wreszcie się wypogodziło, postanowiliśmy wybrać się na Słowację i pójść w góry. Wybór padł na Osterwę, od dawna chciałam się przejść charakterystycznym zygzakiem magistrali widocznym spod Popradzkiego Stawu a nigdy dotychczas nie miałam okazji.

Podjechaliśmy samochodem na bezpłatny parking przy szosie w pobliżu drogi do Popradzkiego Stawu, trasa od parkingu do Stawu była nam już znana z poprzednich wypadów. Po drodze odwiedziliśmy Tatrzański Cmentarz Symboliczny (Tatranský symbolický cintorín). Po wejściu na Przełęcz pod Osterwą, wchodzimy na Osterwę, która według niektórych źródeł ma wysokość jak rok mojego urodzenia (1978m n.p.m.), poprosiliśmy przypadkową turystkę o zrobienie pamiątkowego zdjęcia. Pogoda piękna, podziwiamy widoki. Jako, że nie lubię wracać tą samą trasą to podążamy dalej czerwonym szlakiem czyli magistralą w kierunku Stawu Batyżowieckiego, do samego stawu nie dochodzimy, schodzimy żółtym szlakiem w dół do miejscowości Wyżne Hagy. Do auta wracamy szosą, przy okazji obczajając liczne, przydrożne zatoczki pod kątem dzisiejszego noclegu.

 

Po drodze podziwiamy widoki na Tatry Bielskie z parkingu Strednica.


Widoki na Tatry Bielskie z parkingu Strednica.

Widoki na Tatry Bielskie z parkingu Strednica.









Widok na Popradzki Staw z góry.


Przełęcz pod Osterwą.
 


Pamiątkowe zdjęcie z Osterwy.




Widoki z Osterwy.


Widok na Szczyrbskie Jezioro.






Rozwidlenie szlaków.


Takie atrakcje na zejściu.


Widoki z miejscówki noclegowej

 

Widoki z miejscówki noclegowej


Relaks po wędrówce na miejscu noclegu.