Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RUMUNIA 2019. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RUMUNIA 2019. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 listopada 2019

Wyjazd do Rumunii 2019 - Dzień 15 - Cartisoara - Sanislau (Rumunia)

Wyspaliśmy się w aucie nad rzeką i postanowiliśmy już wracać, następny nocleg wypadł nam tuż przed granicą węgierską, za miejscowością Sanislau, większa miejscowość w okolicy to Carei.
Zaparkowaliśmy w bocznej drodze za akacjowym laskiem, dzięki któremu nie byliśmy widoczni z szosy. Przeszliśmy się po lesie, znaleźliśmy trzy kanie, była pyszna kolacja.








 Nasz camperowy bałagan...

 ... i kolacja :-)


Wyjazd do Rumunii 2019 - Dzień 14 - Góry Fogarskie (Rumunia)


Nocleg w namiocie okazał się przyjemniejszy niż w blaszanym schronie, mimo, że rano trawa i namiot pokryte były szronem w środku było całkiem ciepło, zwinęliśmy swój obóz i ruszyliśmy dalej szlakiem niebieskiego krzyżyka, do przejścia były jeszcze dwie przełęcze zanim doszliśmy znów do Okna Smoków,  dalej musieliśmy powtórzyć fragment czerwonego szlaku i potem zejśc do samochodu tym razem niebieskimi trójkątami.
Zjechaliśmy na dół i rozbiliśmy obóz nad rzeką przed miejscowością Cartisoara, wykąpaliśmy się w rzece, przebraliśmy w czyste ciuchy i pojechaliśmy do Cartisoara po zakupy.
Przy naszym obozowisku raz przeszedł pasterz ze stadem owiec a potem drugi pasterz ze stadem bawołów, obaj dostali od nas po piwku, w końcu to my biwakowaliśmy na ich terenach.


































Wyjazd do Rumunii 2019 - Dzień 13 - Góry Fogarskie (Rumunia)

W schronie wyspaliśmy się słabo, było zimno, twardo i jeszcze wiatr hałasował całą noc, a najgorsze okazało się rano, niewybaczalny błąd, zapomniałam wziąć kawy. Zrobiliśmy sobie po gorącym barszczyku i ruszyliśmy dalej na szlak. Musieliśmy podejść z powrotem żółtymi trójkątami do czerwonego szlaku.
Od razu czekał nas trudny fragment szlaku, zwany "trzy kroki od śmierci", choć moim zdaniem zdecydowanie przesadzone określenie, ale jednak poszarpana ostrymi skalnymi zębami grań przysparza trochę trudności technicznych, choć są zabezpieczenia łańcuchami, przynajmniej ciśnienie mi się podniosło mimo braku kawy. Dalej idzie się już spokojniej i łagodniej, raz pod górę, raz z górki, czasem poziomo trawersując zbocza. Mieliśmy w palnie dojść do Moldoveanu ale Tomkowi mocno dawała się we znaki kontuzja kolana, a mnie zaczynała boleć głowa (brak kawy), gdy doszliśmy do Saua Podragului postanowiliśmy zejść do schroniska, tam odpoczęliśmy trochę i ruszyliśmy niebieskim szlakiem (krzyżyki), przeszliśmy pierwszą przełęcz, zeszliśmy do doliny gdzie jest Lacul Podragel i rozbiliśmy namiot.

 W oddali schron Foreastra Zmeilor








 W oddali Moldoveanu - dach Rumunii.










 Cabana Podragu.




 Lacul Podragel.