Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BESKID NISKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BESKID NISKI. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 maja 2021

Majówka na GSB cz. 4

 

Dzień 4 - 3.05.2021 poniedziałek
Wczoraj ze zmęczenia zasnęłam błyskawicznie, jakby mi ktoś włączył przycisk off/on i już była piąta rano. Pamiętam tylko dobiegającą ze wsi muzykę z wesela.
Dziś musieliśmy dojść tylko z Izb do Krynicy, około 9.00 byliśmy już przy samochodzie.
Plan był aby znaleźć jakieś spokojne miejsce nad rzeką, tam zaparkować busa, umyć się, ogarnąć, odpocząć. Udaliśmy się na Czarny Potok bo stamtąd będzie bliżej na szlak na Jaworzynę Krynicką. Zaobserwowałam zachęcająco wyglądającą dróżkę nad rzekę za gospodarstwem, które wyglądało na opuszczone, wydało mi się to idealnym miejscem na biwakowanie. Okazało się, jednak, że gospodarstwo nie było opuszczone, mieszka tam samotnie starszy człowiek, zapytaliśmy czy możemy tu parkować i spać na szczęście nie widział problemu.
Niestety ten dzień nie był dalej dobry, pogoda była taka jakiej bardzo nie lubię czyli ostre słońce plus lodowaty, przeszywający wiatr. Wymyśliłam, że przejdziemy się do miasteczka na obiad, no ale bolące stopy, arktyczny wiatr plus duży ruch samochodów i ludzi to nie były w tym momencie pozytywne dla mnie bodźce. Droga do baru okazała się długa i cięższa niż niejeden szlak 😉 Jedyny plus, że udało się zjeść smaczny i niedrogi obiad.
Po powrocie do auta miałam wszystkiego dość i zagrzebalam się w kołdrę.
 



 

Majówka 2021 na GSB cz. 3

 

Dzień 3 - 2.05.2021 niedziela
Budzimy się wcześnie, koło 5.00, kawa, śniadanie i ruszamy dalej. Jest przyjemnie ciepło, mgliście i wilgotno ale nie pada, mam nadzieję, że co miało się wypadać to wypadało się w nocy.
Mijamy rozlewisko przed tamą gdzie rządzą bobry, kilka z nich udaje nam się zaobserwować, jednak na nasz widok szybko nurkują pod wodę. Dość szybko dochodzimy do Hańczowej, na ławce pod szkołą robimy sobie drugie śniadanie. Ruszamy dalej w kierunku Koziego Żebra, wędrujemy powoli pod górę, w końcu osiągamy szczyt, tu opuszczamy GSB i zielonym szlakiem schodzimy do Wysowej, tuż przed Wysową rozpadało się na dobre, akurat ratuje nas wiata, przeczekujemy deszcz. Po około godzinie przestaje padać i ruszamy dalej, w Wysowej uzupełniamy zapasy w sklepie i kierujemy się zielonym szlakiem na przełęcz Cegielka i dalej czerwonym na Lackową. Na zejściu z Lackowej czuję już w nogach, że Kozie Żebro i Lackowa jednego dnia to dużo. Schodzimy do Izb, na łąkach rozbijamy namiot i idziemy spać.
 










 

Majówka 2021 ne GSB cz. 2

 

Dzień 2 - 1.05.2021 sobota
Budzimy się w Górce, pada lekki deszcz, nie jest zimno. Znów sprawdzam prognozy, w Krynicy nie pada, ale ma padać od 13.00 i dalej całą niedzielę, w radiu wciąż mówią, że ma padać.
Cóż, kawa, śniadanie i jedziemy do Krynicy, docieramy tam około 10.00. Jest ciepło, świeci słońce.
Parkujemy auto przed ośrodkiem Hajduczek skąd mamy blisko na wyjście szlaku GSB w kierunku Mochnaczki. Pakujemy plecaki i około 11.00 ruszamy na szlak.
W niecałe dwie godziny dochodzimy do Mochnaczki, po niebie wciąż przewalają się groźnie wyglądające chmury, znów sprawdzam prognozy - wow, opady odroczone do nocy. Idziemy więc dalej do Banicy i potem dalej do Ropek. W Ropkach zaczynam być zmęczona, rozglądamy się za jakimś zadaszeniem na noc, bo ma padać. Znajduje się idealne rozwiązanie, waląca się stodoła z sianem.
 








 

Majówka 2021 na GSB

 

Dzień 1 - 30.04.2021 piątek
Znów ruszamy w góry. Szkoda, że mamy tak daleko, znów cała Polska do przejechania. Wyruszyliśmy niezbyt wcześnie bo jeszcze dużo w domu do ogarnięcia. Miejsce docelowe Krynica Zdrój, jednak zdecydowaliśmy się zostać na nocleg wcześniej bo trafiło się ładne miejsce nad Wisłą w miejscowości Górka (gmina Szczurowa), nie chcieliśmy jechać na siłę do Krynicy bo szukanie miejscówki na nocleg zbyt późno mogło by być trudne.
Przeszliśmy się kawałek wałami, odwiedziliśmy dworek w remoncie, gdzie na drzewach wokół gniazdowały niesamowite ilości gawronów co tworzyło nastrój trochę jak z horrorów, podziwialiśmy zachód słońca.
Wciąż sprawdzam pogodę na nadchodzące dni, nie wygląda ona dobrze, sobota, niedziela, opady 80-90%, jednak wiem, że pogoda w górach zmienia się i zawsze jakoś będzie, musi być.
Zjedliśmy kolację i poszliśmy spać, ledwo zasnęliśmy to obudziła nas policja, musieli sprawdzić co robi samochód na obcych rejestracjach w tym miejscu, prawie pod mostem, wyjaśniliśmy, że tylko tak sobie tu śpimy jedną nockę i wszystko ok. Życzyli spokojnej nocy i odjechali.
 











 

sobota, 11 maja 2019

Majówka na GSB - Bieszczady i Beskid Niski

Już czwarty rok spędzam kilka wiosennych dni na Głównym Szlaku Beskidzkim. W zeszłych latach wyjazdy były wcześniej w czasie Wielkanocy tym razem udało się wyjechać dopiero na majówkę.
Tym razem przez 5 dni przeszliśmy odcinek od Smerka do góry Cergowej koło Dukli, nocując kolejno w Cisnej, Komańczy, Puławach Górnych i Iwoniczu Zdroju. Przeszliśmy około 120km. Dwa dni w Bieszczadach i trzy dni w Beskidzie Niskim.

Dzień 1 
Dzień pierwszy to dojazd na miejsce, po drodze zanocowaliśmy na dziko w namiocie więc pierwszy nocleg darmowy. Niestety nocą popsuła się pogoda, zaczęło padać i nic nie wskazywało żeby miało się to zmienić.

Dzień 2
Trasa Smerek - Cisna - około 20km

Dalej pada, prognozy pogody nie dają nadziei - 100% opadów. Zastanawiamy się co robić, iść na szlak czy szukać kwatery i przeczekać. Podjeżdżamy pod miejsce gdzie zamierzamy kontynuować szlak, patrzymy na drogowskaz "Cisna 6h" - i już wiemy co robić, co tam deszcz, damy radę, plecaki spakowane, wszystko zabezpieczone w workach, ubieramy kurtki przeciwdeszczowe i ruszamy. Padało cały czas, nie mocno ale bez przerwy, jakieś 3-4 godziny nasza odzież dawała radę, potem niestety deszcz zaczął dawać się we znaki, ale nie było już wyjścia, musieliśmy dojść do Cisnej. Pod koniec wędrówki marzyłam tylko o ciepłym pokoju gdzie wysuszymy przemoczone rzeczy, o łóżku z kołderką. Mieliśmy szczęście, po zejściu ze szlaku, zapytałam o nocleg w pierwszym domu jaki napotkaliśmy z napisem "noclegi" i był wolny pokój, 40zł od osoby, nie wybrzydzamy, bierzemy.
Pokoik był całkiem przytulny, ciepły, łazienka wspólna, woda gorąca, na korytarzu grzejnik gdzie mogliśmy wysuszyć przemoczone rzeczy i buty, czego chcieć więcej.
Zasnęliśmy wcześnie, nawet nie mieliśmy siły iść na obiad, choć nie było daleko.













Dzień 3
Trasa Cisna - Komańcza - około 30km
Obudziliśmy się koło 5 rano, ogarnęliśmy śniadanie, spakowaliśmy się i po 6 byliśmy znów na szlaku. Nie padało to najważniejsze. Szlak był pusty, do Duszatyna spotkaliśmy tylko 2 osoby. Było pięknie, pusto i dziko, niedźwiedzia nie spotkaliśmy ale trafił się ślad wilka. Od Duszatyna dopiero zrobiło się więcej ludzi, większość odwiedzających tylko Jeziorka Duszatyńskie. Od przełęczy Żebrak skróciliśmy sobie drogę asfaltem, fragment szlaku przez Chryszczatą i Jeziorka Duszatyńskie mieliśmy już zaliczony w 2016. Doszliśmy do Komańczy, w Gwieździe Komańczy gdzie liczyliśmy na nocleg nie było miejsc, poszliśmy dalej, zanocowaliśmy w schronisku PTTK "Leśna Willa", które jest tuż przy samym szlaku, koszt noclegu w dwuosobowym pokoju 50zł/os. Znów nie zjedliśmy obiadu bo nie mieliśmy siły...

 Nasza kwatera w Cisnej, nasz pokoik miał okno to nad schodami.































 Czosnek niedźwiedzi


 Nie trzeba przechodzić tej rzeki 3 razy, można pójść starą trasą kolejki wąskotorowej, są tam mostki.








Dzień4
Trasa Komańcza - Puławy Górne - około 30km
Obudziliśmy się bardzo wcześnie, koło 4 rano.  O 5.00 byliśmy już na szlaku, ale przed nami były świeże ślady, ktoś najwidoczniej wyruszył jeszcze wcześniej. Pierwsze wzniesienie na jakie wyszliśmy z lasu to Wałachowski Wierch o wysokości 666m n.p.m. Wyszliśmy już z Bieszczad, częściej szliśmy odkrytymi polanami, ale też lasami. Zero ludzi na szlaku, to raczej mało uczęszczany fragment szlaku. W pobliżu przełęczy Tokarnia natrafiliśmy na świeże ślady niedźwiedzia. 
Zeszliśmy do wsi Puławy Górne, natrafiliśmy na agroturystykę gdzie był wolny pokój, 40zł/os., czyli standard. Niestety okazało się, że w pobliżu nie ma żadnego sklepu, myślałam, że jest w Puławach Dolnych ale okazało się, że zlikwidowany już dawno. Na szczęście pan gospodarz nie wrócił jeszcze do domu i gospodyni do niego zadzwoniła aby po drodze kupił nam najpotrzebniejsze produkty.
























Dzień5
Trasa Puławy Górne -  Iwonicz Zdrój - około 22km
Wyspaliśmy się świetnie,  spakowaliśmy i ruszyliśmy koło 7 rano na szlak, wiedzie on najpierw asfaltowymi szosami ale zupełnie nie uczęszczanymi przynajmniej o tej porze dnia i roku. Dopiero od bazy namiotowej "Wisłoczek" odbija się w las. Przy bazie namiotowej jest wodospad i spotkaliśmy tam aż trzy salamandry plamiste. Ten fragment szlaku nie jest już tak dziki, przez Rymanów Zdrój przechodzimy do Iwonicz Zdrój gdzie w końcu udaje nam się zjeść zasłużony obiad oraz nocleg w pensjonacie "Maxim", cena 40zł/os. , wystrój i wyposażenie pamiętają chyba lata 80-te, ale jest czysto i jest wszystko co nam było potrzebne, czyli łóżko i prysznic.


 Agroturystyka w Puławach Górnych
























Dzień6
Trasa   Iwonicz Zdrój - Dukla - około 20km
Ostatni dzień, samym szlakiem GSB dochodzimy do Góry Cergowej  i tam schodzimy żółtym szlakiem do Dukli. Wracamy trzema busami do Smerka. Dukla - Krosno - Lesko - Smerek.


















 Nasz nocleg na polu namiotowym w Wetlinie - łączny koszt za 2 osoby i samochód - 30zł.



I pożegnanie z górami



Koszty tej wycieczki dla 2 osób, łącznie 7 dni:
498,94zł - dojazd w obie strony: paliwo i opłaty autostradowe
56zł - dojazd busami i autobusami z Dukli do Smerka
370zł - noclegi
271,61zł - jedzenie