Tego dnia, oprócz tego, że powłóczyliśmy się po Sinaia, nie robiliśmy nic szczególnego, odpoczywaliśmy. Obejrzeliśmy Pałac Peles, podobno warto zwiedzić również wewnątrz ale nie powiem Wam bo nie byliśmy.
niedziela, 29 września 2019
Wyjazd do Rumunii 2019 - Dzień 9 - Góry Bucegi - Sinaia (Rumunia)
Jak na niedzielę przystało postanowiliśmy trochę odpocząć, nie robić tras w górach. Zjechaliśmy do Sinaia, poszukaliśmy miejscówki na darmowe camperowanie - jest dość przyjemne miejsce trzeba zjechać w Poiana Tapului na drugą stronę torów, jadąc od Sinaia w kierunku Busteni, pierwszy przejazd w prawo za stacją benzynową Petrom, potem jechać wzdłuż torów spowrotem w kierunku Sinaia, przed czymś co jest chyba jakimś punktem segregacji odpadów (ale spoko, nic nie śmierdzi), można zjechać drogą na polanę pod las - świetne miejsce, spokój, blisko rzeka, nikt nie miał nic przeciwko temu, że spędziliśmy tam jedną noc w busie.
Tego dnia, oprócz tego, że powłóczyliśmy się po Sinaia, nie robiliśmy nic szczególnego, odpoczywaliśmy. Obejrzeliśmy Pałac Peles, podobno warto zwiedzić również wewnątrz ale nie powiem Wam bo nie byliśmy.
Tego dnia, oprócz tego, że powłóczyliśmy się po Sinaia, nie robiliśmy nic szczególnego, odpoczywaliśmy. Obejrzeliśmy Pałac Peles, podobno warto zwiedzić również wewnątrz ale nie powiem Wam bo nie byliśmy.
piątek, 27 września 2019
Wyjazd do Rumunii 2019 - Dzień 8 - Góry Bucegi - Jezioro Bolboci (Rumunia)
Ten dzień miał być odpoczynkiem, ale nie do końca nam to wyszło.
Postanowiliśmy pojechać samochodem nad Jezioro Bolboci, które nie jest naturalnym jeziorem a zalewem powstałym poprzez budowę tamy. Dojazd był trochę sprawdzianem górskiej jazdy zarówno dla mnie jako kierowcy jak i dla auta, myślę, że dobrze dawaliśmy radę, choć trochę to była dla mnie nowość na takiej drodze tak dużym busem.
Udało nam się znaleźć świetne miejsce na zaparkowanie samochodu, kwadratowy asfaltowy placyk pod świerkowym lasem, nad rzeczką, miejsce idealne i bezpłatne. Trzeba zjechać na lewo w drogę gruntową tuż przed rozwidleniem dróg, które jest przed tamą. To jest za Campingiem Zanoga a przed rozwidleniem dróg, gdzie jedna idzie na lewo do Cabana Bolboci, a druga drugą stroną zalewu.
Po znalezieniu miejsca stacjonowania postanowiliśmy pójść na "mały spacer", oczywiście nam nie wyszło i przeszliśmy całkiem spory kawałek. Najpierw podeszliśmy do tamy, przeszliśmy przez nią i dalej szlakiem niebieskiego krzyżyka wzdłuż brzegu. Następnie odbiliśmy żółtym szlakiem trójkątów w górę, koło dwóch jaskiń: Ursului i Miea, które są zamknięte kratami, szlakiem dochodzi się do pasterskiej doliny. Doszliśmy do główniejszego szlaku żółtego kółka, z zamiarem zejścia czerwonymi trójkątami ale przegapiliśmy odejście czerwonego szlaku i zaszliśmy żółtym kawał za daleko, musieliśmy się cofać. Ostatecznie zeszliśmy czerwonymi trójkątami, na zejściu znaleźliśmy jednego borowika, ale za to jakiego, wielkiego, ciężkiego i całkowicie zdrowego - świetna kolacja z niego wyszła.
Wróciliśmy do samochodu, gotowaliśmy kolację, przyjechała rodzina z 3 małych dzieci, granatowym VW Caravelle, też ogarnęli kolację i poszli spać do samochodu.
Postanowiliśmy pojechać samochodem nad Jezioro Bolboci, które nie jest naturalnym jeziorem a zalewem powstałym poprzez budowę tamy. Dojazd był trochę sprawdzianem górskiej jazdy zarówno dla mnie jako kierowcy jak i dla auta, myślę, że dobrze dawaliśmy radę, choć trochę to była dla mnie nowość na takiej drodze tak dużym busem.
Udało nam się znaleźć świetne miejsce na zaparkowanie samochodu, kwadratowy asfaltowy placyk pod świerkowym lasem, nad rzeczką, miejsce idealne i bezpłatne. Trzeba zjechać na lewo w drogę gruntową tuż przed rozwidleniem dróg, które jest przed tamą. To jest za Campingiem Zanoga a przed rozwidleniem dróg, gdzie jedna idzie na lewo do Cabana Bolboci, a druga drugą stroną zalewu.
Po znalezieniu miejsca stacjonowania postanowiliśmy pójść na "mały spacer", oczywiście nam nie wyszło i przeszliśmy całkiem spory kawałek. Najpierw podeszliśmy do tamy, przeszliśmy przez nią i dalej szlakiem niebieskiego krzyżyka wzdłuż brzegu. Następnie odbiliśmy żółtym szlakiem trójkątów w górę, koło dwóch jaskiń: Ursului i Miea, które są zamknięte kratami, szlakiem dochodzi się do pasterskiej doliny. Doszliśmy do główniejszego szlaku żółtego kółka, z zamiarem zejścia czerwonymi trójkątami ale przegapiliśmy odejście czerwonego szlaku i zaszliśmy żółtym kawał za daleko, musieliśmy się cofać. Ostatecznie zeszliśmy czerwonymi trójkątami, na zejściu znaleźliśmy jednego borowika, ale za to jakiego, wielkiego, ciężkiego i całkowicie zdrowego - świetna kolacja z niego wyszła.
Wróciliśmy do samochodu, gotowaliśmy kolację, przyjechała rodzina z 3 małych dzieci, granatowym VW Caravelle, też ogarnęli kolację i poszli spać do samochodu.
Gotowanie kolacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



