czwartek, 26 września 2019

Wyjazd do Rumunii 2019 - Dzień 4 - Ferești - Borsa (Rumunia)

Noc minęła spokojnie, nie licząc wystrzału, który nas obudził nad ranem, nie wiem czy ktoś polował w pobliżu czy to coś innego. Rano ruszyliśmy dalej w kierunku Gór Rodniańskich.
Po drodze zwiedzając Monastyr Bârsana, to pięknie zadbany, spory kompleks budynków.
Zrobiliśmy zakupy w markecie Billa w Borsa, podjechaliśmy do osady Statiunea Borsa, gdzie na sporym parkingu przed dużym opuszczonym budynkiem hotelu zaparkowaliśmy samochód, tam też spędziliśmy kolejną noc.
Udaliśmy się na jednodniową wycieczkę w Góry Rodniańskie, zaczęliśmy czerwonym szlakiem do wodospadu Cascada Cailor, tam było sporo ludzi, którzy schodzili tam od stacji kolejki linowej, potem szliśmy nadal czerwonymi trójkątami powyżej, wreszcie wdrapaliśmy się na przełęcz i ku naszemu zdziwieniu zauważyliśmy tam auto. Okazało się, że płaskowyż jest dość intensywnie zagospodarowany pastersko, były tam drogi, jakieś zabudowania rozsiane wśród pagórków.
Szliśmy dalej czerwonym szlakiem grzbietowym, zejście planowaliśmy szlakiem niebieskim i nawet znaleźliśmy jego początek, potem jednak  jakoś nam zginął, w dole doliny widzieliśmy pasterskie szałasy więc zaczęliśmy schodzić na dziko w ich kierunku, udało się, od szałasów prowadziły już ścieżki, wróciliśmy do samochodu i na parkingu spędziliśmy noc.


Po drodze o świcie góry w rejonie Maramuresz.






Barsana













Góry Rodniańskie.









































poniedziałek, 23 września 2019

Wyjazd do Rumunii 2019 - Dzień 3 - Dobra (nad zalewem Veľká Domaša na Słowacji) - Ferești (Rumunia)


Ferești  to niewielka wieś w Rumuni w regionie Maramuresz do której dotarliśmy dnia trzeciego naszej podróży.  Zaparkowaliśmy nad rzeką tuż za wsią Ferești, obserwowaliśmy starszych ludzi, którzy zbierali siano z łąk dawnymi metodami, wszystko ręcznie, a na koniec jeszcze zanieśli je do gospodarstwa w jakiejś plandece na plecach - pełen podziw. Ogólnie w pracy na polach i łąkach widziałam głównie starszych ludzi, młodzi pewnie powyjeżdżali gdzieś do miast.
Wcześniej była próba rozbicia obozu nad inną rzeką, ale okazało się, że to rzeka graniczna z Ukrainą i panowie pogranicznicy szybko wybili nam ten pomysł z głowy, byli bardzo mili, pozwolili nam dokończyć gotowanie obiadokolacji i spokojnie ją zjeść. Przy okazji mogliśmy przekonać się, że jednak granice UE są chronione, nie minęło 10 minut jak rozstawiliśmy się ze wszystkim a oni już przyjechali.
Po drodze zwiedziliśmy "wesoły cmentarz" w Săpânța. Wstęp jest płatny i kosztuje 5Lei.

















Po południu obserwowaliśmy pająki a pod wieczór udaliśmy się na mały spacer polnymi drogami.



Wyjazd do Rumunii 2019 - Dzień 2 - Piotrków Trybunalski - Dobra (nad zalewem Veľká Domaša na Słowacji)

Dnia drugiego przejechaliśmy z Piotrkowa Trybunalskiego do miejscowości Dobra nad sztucznym zalewem Veľká Domaša (Veľká Domaša – wielki sztuczny zbiornik wodny na rzece Ondawa na Pogórzu Ondawskim, w historycznym regionie Zemplin we wschodniej Słowacji).
Generalnie ciężko tam zaparkować bezpłatnie, nad jeziorem jest duży parking ale płatny, my zaparkowaliśmy za opuszczonymi budynkami po jakiejś być może gastronomii, nikt nie miał nic do tego. Dobra, to właściwie nie wieś tylko takie skupisko domków letniskowych, kilku pensjonatów i hoteli. Ale można się wykąpać w zalewie, choć dno jest muliste i kamieniste ciężko się wchodzi do wody. Byliśmy tam w niedzielę, nad zalew przychodziło sporo ludzi, w tym bardzo dużo Romów bardzo licznymi rodzinami. Generalnie posiedzieliśmy trochę nad wodą, wykąpaliśmy się, wyspaliśmy i rano ruszyliśmy dalej.

 Gdzieś po drodze.
A poniżej już Veľká Domaša








sobota, 21 września 2019

Wyjazd do Rumunii 2019 - Dzień 1 - Smażyno - Piotrków Trybunalski

 Dzień 1 - Smażyno - Piotrków Trybunalski

W tym roku padło na kierunek Rumunia, byłam tam już dwa razy w 2009 i 2010 roku i już od wtedy myślałam o tym aby wrócić. To bardzo przyjazny kraj na wakacje, wspaniałe góry, niewygórowane ceny, przyjaźni ludzie, nie ma problemu z tym aby biwakować na dziko w namiocie lub samochodzie czy to w górach  czy gdzieś nad rzeką, jeziorem.
Postanowiliśmy pojechać busem, którego prowizorycznie przystosowaliśmy do "camperowania" wrzucając do niego materac, nie tylko ze względu na ograniczanie kosztów ale też ze względu na wolność jaka daje takie nocowanie, nie trzeba planować, szukać kwater/hoteli, można zatrzymać się kiedy chcemy, gdzie chcemy i przenocować.
Wyjazd faktycznie okazał się raczej niskobudżetowy, w dwie osoby spędziliśmy w podróży 21 dni, w tym prawie 2 tygodnie w Rumunii, zahaczając o Maramuresz (Sapanta - Wesoły Cmentarz, Góry Rodniańskie) ale głównie w rejonie Bucegów, Piatra Craiului i Gór Fogarskich. W drodze powrotnej odwiedziliśmy Tatry i Kraków. Przejechaliśmy łącznie 3655km.
Największym kosztem było paliwo, wydaliśmy na nie 1170zł, z autostrad na Słowacji i Węgrzech nie korzystaliśmy, w Polsce zapłaciliśmy po 30zł za A1, w Rumuni obowiązkowe jest wykupienie winiety - nasz Fiat Ducato załapał się na kategorię B, koszt winiety miesięcznej wyniósł 75Lei (to jest trochę ponad 70zł), jeśli jedziecie zwykłą osobówką winieta jest o połowę tańsza.
Na noclegi zazwyczaj w ogóle nie wydawaliśmy pieniędzy, spaliśmy w samochodzie lub w namiocie w górach, jedynie trzy noce spędziliśmy na campingach, co kosztowało za dwie osoby i auto łącznie za dobę 50Lei (Camping Aviator w Busteni) i 78Lei  (Wampire Camping Bran).
Na wyżywienie, łącznie z zapasami kupionymi w Polsce, wydaliśmy przez te 21 dni zaledwie 700zł, wychodzi średnia jakieś 16zł/dobę/na osobę, nie to żebyśmy aż tak oszczędzali ale po prostu spędzaliśmy dużo czasu w górach gdzie nie było co kupować. Poza tym gastronomia w Rumuni, poza większymi miastami, stoi raczej słabo, dlatego dużo gotowaliśmy sobie sami. Tak, że jak widać wyjazd wyszedł dosyć niskobudżetowy.

Dzień pierwszy to przejazd ze Smażyna do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie zanocowaliśmy na dziko i bezpłatnie w samochodzie parkując nad Jeziorem Bugaj. Nie planowaliśmy noclegu, po prostu wyjechaliśmy po południu i do tego miejsca udało nam się dotrzeć, stwierdziliśmy, że jest ładnie i zostaliśmy na noc, wykapaliśmy się w jeziorze.